Przejdź do treści

Miód i człowiek – historia od rytuałów po kuchnię XXI wieku

Miód ma w sobie coś, co wykracza poza smak. Jest jednocześnie prosty i niezwykły: powstaje z nektaru, pracy pszczół i czasu, a w gotowej postaci potrafi zachować jakość zadziwiająco długo. Właśnie ta trwałość, gęstość i szlachetna słodycz sprawiły, że ludzie od najdawniejszych epok widzieli w nim nie tylko pożywienie, lecz także znak pomyślności, dar natury i substancję o szczególnym znaczeniu. Dziś miód spotykamy na półkach supermarketów, w lokalnych sklepach, na targach, w pasiekach rzemieślniczych i w kuchniach szefów, którzy traktują go jak precyzyjne narzędzie smaku. Trafia do herbaty, marynat, deserów, ale też do kosmetyków, zabiegów pielęgnacyjnych i produktów określanych jako żywność funkcjonalna.

Ta współczesna różnorodność nie jest jednak modą bez korzeni. To kolejna odsłona historii, która zaczyna się na długo przed pojawieniem się rolnictwa i miast. Od scen zbierania miodu uwiecznionych na prehistorycznych malowidłach, przez egipskie grobowce i świątynie, aż po domowe rytuały i kuchnię XXI wieku, miód towarzyszy człowiekowi jak dyskretna, ale trwała nić. Zmieniały się formy jego użycia, języki, religie i granice imperiów, a jednak miód wciąż powracał jako symbol życia, troski i świętowania codzienności.

Warto prześledzić tę drogę, bo opowieść o miodzie jest zarazem opowieścią o nas: o tym, jak rozumieliśmy naturę, jak budowaliśmy kulturę stołu i jak w prostych produktach potrafiliśmy dostrzegać sens większy niż codzienna potrzeba.

W opowieści o miodzie najbardziej porusza to, że nie zaczyna się ona w spisanych kronikach, lecz w obrazie. Prehistoryczne malowidła z jaskiń w Hiszpanii, często przywoływane jako jedno z najstarszych świadectw relacji człowieka z miodem, przedstawiają scenę zbierania miodu: postać wspina się ku gniazdu dzikich pszczół, a wokół niej widać owady i gest sięgnięcia po plastry. Taki obraz jest wyjątkowo wymowny. Po pierwsze, pokazuje, że miód był na tyle cenny i pożądany, iż stał się tematem sztuki. Po drugie, sugeruje, że pozyskiwanie miodu wymagało odwagi, zręczności i doświadczenia, a więc było czynnością ryzykowną i w pewnym sensie prestiżową. Po trzecie, wskazuje na uważną obserwację przyrody: człowiek musiał znać zwyczaje pszczół, rozumieć rytm sezonu i potrafić odnaleźć siedlisko w skalnym krajobrazie.

Dla społeczności łowiecko zbierackich miód musiał być prawdziwym skarbem energetycznym. Jest łatwy do spożycia, szybko podnosi dostępność energii i ma intensywny, wyrazisty smak. W świecie, w którym nie było rafinowanego cukru ani stałego dostępu do słodkich produktów, miód był czymś wyjątkowym, prawdopodobnie kojarzonym z obfitością. Jednocześnie był produktem zależnym od cyklu natury. Trzeba było czekać na kwitnienie roślin, na okres intensywnego lotu pszczół, na odpowiedni moment, w którym w gnieździe pojawi się nadwyżka zapasów. Taka sezonowość mogła sprawiać, że miód miał też wymiar symboliczny: stawał się znakiem, że przyroda bywa hojna, ale wymaga cierpliwości i szacunku.

Z biegiem czasu relacja człowieka z miodem przechodziła od okazjonalnego pozyskiwania do bardziej uporządkowanych praktyk. Zbieranie miodu z dzikich gniazd stopniowo ustępowało rozwiązaniom, które pozwalały mieć do miodu dostęp bardziej przewidywalny. W różnych regionach świata rozwijały się odmiennie. Czasem przybierały formę opieki nad naturalnymi siedliskami pszczół, czasem bartnictwa, czasem prostych uli czy naczyń przystosowanych do zakładania gniazd. Ten etap jest ważny, bo pokazuje, że miód był na tyle wartościowy, iż człowiek chciał go nie tylko znaleźć, ale w pewnym stopniu zabezpieczyć, a nawet współtworzyć warunki jego powstawania.

Do najczęściej przywoływanych dowodów wysokiej rangi miodu w dawnych kulturach należą świadectwa z Egiptu. W relacjach o miodzie egipskim powraca motyw naczyń z miodem składanych w grobowcach, a także jego użycia w praktykach, które dziś nazwalibyśmy leczniczymi lub pielęgnacyjnymi.

Niezależnie od tego, jak wiele narosło wokół tego legend, sedno pozostaje logiczne: miód dzięki swojej specyfice może przetrwać długo, zwłaszcza w warunkach sprzyjających przechowywaniu. Dla ludzi starożytnych taka trwałość była czymś niezwykłym. To, co nie psuło się szybko, budziło szacunek i fascynację, a czasem było odczytywane jako znak szczególnej mocy natury. W konsekwencji miód łatwo przechodził z kategorii pokarmu do kategorii substancji o wymiarze rytualnym.

Warto też pamiętać, że miód w najdawniejszych czasach nie funkcjonował w izolacji. Towarzyszyły mu inne produkty pszczele, zwłaszcza wosk, który miał ogromne znaczenie użytkowe. Wosk nadawał się do uszczelniania, zabezpieczania, wytwarzania przedmiotów, a w późniejszych epokach także do świec. Z perspektywy historii kultury to ważne, bo pokazuje, że pszczoły od początku oferowały człowiekowi cały zestaw zasobów. Miód był najsmaczniejszy i najbardziej bezpośredni, ale wosk miał równie realną wartość praktyczną. Razem tworzyły fundament relacji, w której człowiek uczył się, że natura nie daje się łatwo podporządkować, ale potrafi hojnie nagradzać cierpliwość i umiejętność współistnienia.

_wpr

Miód w wielkich cywilizacjach starożytnych

W starożytnym Egipcie miód miał rangę produktu wyjątkowego. Łączył rolę pożywienia, składnika leczniczego, elementu rytuału oraz dobra, które można było ofiarować i przechowywać. Egipcjanie doceniali miód jako naturalny środek słodzący i konserwujący, co było szczególnie cenne w klimacie, gdzie wiele produktów szybko ulegało zepsuciu. Miód mógł wzbogacać smak potraw, a jednocześnie wspierać przechowywanie pewnych wyrobów. Pojawiał się także w kontekście darów i praktyk świątynnych, co sugeruje, że był postrzegany jako produkt godny ofiarowania, a więc obdarzony prestiżem. W kulturze, która przywiązywała ogromną wagę do porządku, harmonii i symboliki, społeczeństwo pszczele mogło być dodatkowym źródłem znaczeń: uporządkowane, pracowite, z jasnym podziałem ról, zdolne do wytworzenia czegoś czystego i trwałego.

W świecie greckim i rzymskim miód stał się jednym z filarów kuchni. Zanim upowszechnił się cukier, miód był podstawowym źródłem słodyczy, a więc składnikiem nie marginalnym, lecz codziennym i ważnym. Używano go w wypiekach, napojach, sosach, a także w połączeniach z ziołami. Grecy potrafili widzieć w miodzie zarówno przyjemność, jak i element dbałości o kondycję. W tradycjach opowiadających o starożytności miód bywa kojarzony z dobrym życiem, gościnnością i obfitością. Rzymianie, rozwijając kulturę stołu i uczt, wprowadzali miód do przepisów, które miały podkreślać luksus i wyrafinowanie. W świecie, w którym słodycz nie była oczywista, podanie potraw doprawionych miodem stawało się komunikatem o statusie, jakości i hojności.

W starożytnych cywilizacjach miód miał też znaczenie gospodarcze. Bywał elementem wymiany, danin i zapasów. To ważne, bo pokazuje, że miód nie był jedynie symbolem, lecz realną wartością, w którą inwestowano pracę, czas i umiejętność. Aby mieć miód, trzeba było mieć dostęp do pszczół, do środowiska sprzyjającego ich aktywności oraz do ludzi, którzy potrafili miód pozyskać i przechować. W praktyce oznaczało to rozwój wiedzy o sezonowości, o roślinach i o zachowaniach pszczół. Miód stawał się więc produktem, który uczył planowania, cierpliwości i rozumienia rytmu natury.

Równolegle wielkie tradycje azjatyckie, w tym Indie i Chiny, wprowadzały miód do swoich systemów kulinarnych i medycznych. W Indiach miód pojawia się w kontekście praktyk, które łączą troskę o ciało z rytuałem. Słodycz miodu mogła symbolicznie wspierać pomyślność i dobrostan, a jednocześnie była praktycznym składnikiem w kuchni i napojach. W Chinach, gdzie rozwijały się złożone tradycje ziołolecznictwa i dietetyki, miód znajdował miejsce jako składnik o określonym zastosowaniu, często łączony z ziołami i produktami spożywczymi w celu budowania równowagi. Kluczowe jest to, że w różnych cywilizacjach, które nie musiały bezpośrednio kopiować swoich zwyczajów, miód i tak zyskiwał rangę produktu szczególnego. To sugeruje, że jego cechy są na tyle wyraziste, iż niemal same prowokują kulturowe interpretacje.

Z perspektywy historii kultury warto podkreślić jeszcze jedną rzecz: w starożytności miód nie był produktem neutralnym. Był złocisty, gęsty, intensywny, a więc łatwo stawał się metaforą. Słodycz łączono z łaską, obfitością, przyjemnością, a trwałość z czymś, co przekracza zwykłą codzienność. Dlatego miód mógł wchodzić do opowieści o krainach szczęśliwych, o darach bogów, o życiu w dostatku. Te metafory nie są wyłącznie ozdobą języka. Utrwalają się, bo miód rzeczywiście jest produktem niezwykłym: słodkim bez udziału człowieka, wytworzonym przez owady, a jednocześnie bezpiecznym i przyjaznym dla ludzkiego smaku. W starożytnych cywilizacjach te cechy łączono z sacrum, zdrowiem i dobrym życiem, tworząc fundamenty symboliki, która przetrwała do naszych czasów.

Miód w religiach świata i rytuałach rodzinnych

Kiedy miód wchodzi do religii, zwykle przestaje być tylko składnikiem, a zaczyna znaczyć. Staje się metaforą słodyczy życia, obietnicy dobra, łaski, a także pamięci o tradycji. W judaizmie miód jest silnie związany z celebracją nowego roku, w której pojawia się zwyczaj jedzenia jabłek maczanych w miodzie jako znak życzenia sobie słodkiego roku. Ten gest ma wyjątkową siłę, bo przenosi sens w codzienny smak. Nie trzeba długich wyjaśnień, by zrozumieć przesłanie: słodycz jest tu językiem nadziei, a miód staje się nośnikiem wspólnotowej pamięci.

W chrześcijaństwie miód pojawia się w wielowarstwowy sposób. Jest obecny w biblijnym języku obfitości, w opowieściach o ziemi urodzajnej i błogosławionej. Jednocześnie przez wieki ogromne znaczenie miały produkty pszczele, zwłaszcza wosk, wykorzystywany do świec. Świece z wosku pszczelego zyskały rangę symbolu światła i czystości, a sama praca pszczół bywała przywoływana jako metafora porządku i pracowitości. To pokazuje, że religijna symbolika nie zawsze dotyczy wyłącznie miodu jako takiego, lecz całego świata pszczół. W wielu wspólnotach europejskich pszczelarstwo było cenione, a pasieki stanowiły część krajobrazu życia wiejskiego i monastycznego, wspierając zarówno kuchnię, jak i praktyki liturgiczne.

W islamie miód również posiada mocne zakorzenienie w tradycji. W kulturach muzułmańskich miód przez stulecia był obecny w kuchni, słodyczach, napojach i praktykach prozdrowotnych. Bardzo często kojarzy się z gościnnością: podanie miodu czy deserów na jego bazie jest znakiem troski o gościa i radości ze spotkania. W tym ujęciu miód pełni rolę podobną do tej, jaką pełni w wielu kulturach świata: jest „smakiem dobrego przyjęcia”, czymś, co ociepla relacje i nadaje spotkaniu rangę.

W tradycjach perskich miód pojawia się w kontekście świątecznym jako produkt kojarzony z dobrostanem, dostatkiem i celebracją. W Indiach bywa elementem rytuałów i ceremonii, gdzie słodycz ma znaczenie pomyślne i oczyszczające. W wielu społecznościach afrykańskich miód wiąże się z lokalną ekonomią i tradycjami, w których natura jest partnerem, a nie zasobem do nieograniczonego zużycia. Różnorodność tych kontekstów robi wrażenie, ale wspólny rdzeń jest podobny: miód jest postrzegany jako coś, co niesie dobro, dlatego nadaje się do użycia w momentach szczególnych, takich jak święta, narodziny, wesela czy ważne przejścia między etapami życia.

Obok religii istnieje jeszcze sfera rytuałów rodzinnych, często cichych i nieformalnych, ale równie znaczących. W wielu domach miód miał swoje stałe miejsce jako produkt „na przeziębienie”, „na gardło”, „na wzmocnienie”. To nie jest tylko medyczny nawyk, lecz część rodzinnej narracji o trosce. Kiedy ktoś przynosił miód w prezencie, przekazywał coś więcej niż słoik słodyczy.

Przekazywał gest życzliwości, symboliczne życzenie zdrowia i spokoju. Miód jest w tym sensie produktem łatwo dzielonym. Jedna łyżeczka potrafi stać się wspólnym doświadczeniem, a miodowy smak szybko budzi skojarzenia z domem i bezpieczeństwem.

Nie bez znaczenia jest też obecność miodu w tradycjach europejskich i słowiańskich, w których miód pojawiał się w wypiekach, potrawach postnych, świątecznych i sezonowych. Równie ważne były napoje na bazie miodu, które towarzyszyły celebracji. W takich zwyczajach miód bywał jednocześnie codzienny i odświętny: używany w kuchni, ale też kojarzony z uroczystością, z miodobraniem, z darem lata zamkniętym w słoiku. Ta dwuznaczność jest jego siłą. Miód potrafi być i zwyczajny, i wyjątkowy, dzięki czemu świetnie odnajduje się w rytuałach, które mają łączyć codzienność z poczuciem sensu.

Od miodu babcinego do miodu w gastronomii i wellness

Współczesna historia miodu to w dużej mierze historia zmiany kontekstu. Przez długi czas w wielu domach miód funkcjonował jako produkt apteczno kuchenny. Stał w spiżarni, był „na wszelki wypadek”, używany do dosładzania i w okresach osłabienia, często w połączeniu z cytryną, imbirem czy naparami ziołowymi. Taki miód domowy nie był gorszy ani mniej wartościowy, po prostu był osadzony w praktyce rodzinnej i w przekonaniu, że natura ma swoje sposoby wspierania człowieka. Współczesna nauka patrzy na miód bardziej precyzyjnie, opisując jego skład i właściwości, zwłaszcza w kontekście działania przeciwdrobnoustrojowego czy zastosowań miejscowych, a jednocześnie podkreślając, że miód nie jest cudownym lekiem na wszystko i powinien być traktowany odpowiedzialnie. Dzięki temu miód może zachować pozytywny wizerunek bez popadania w przesadę.

Równolegle miód wszedł na salony gastronomii. W kuchniach narodowych był obecny od dawna, ale dziś jest wykorzystywany bardziej świadomie. Szefowie kuchni sięgają po konkretne odmiany miodu ze względu na profil aromatyczny, kwasowość, intensywność i to, jak miód zachowuje się w temperaturze. Miód potrafi nadać mięsu głębię w marynacie, podbić smak sosu, zrównoważyć goryczkę cytrusów, wprowadzić ciekawy kontrapunkt w daniu wytrawnym, a w deserach dodać eleganckiej, nieoczywistej słodyczy. W dobrym fine diningu miód przestaje być zamiennikiem cukru, a staje się przyprawą. Nie chodzi o to, by było słodko, lecz by miód wniósł charakter, tak jak dobre zioło lub dobrze dobrany ocet.

Kultura jedzenia w XXI wieku coraz mocniej odwołuje się do pochodzenia składników. Miód idealnie wpisuje się w trend lokalności, sezonowości i rzemiosła. Jego smak zależy od roślin, regionu, pogody i czasu zbioru. W praktyce oznacza to, że miód może opowiadać o miejscu. Dla wielu osób to

fascynujące, bo pozwala poczuć różnicę między odmianami, rozpoznać ulubione nuty, a nawet wracać do tych samych pasiek jak do sprawdzonych winnic. Ten zwrot ku autentyczności nie jest wyłącznie estetyczny. To także sposób wspierania lokalnych producentów i przywracania wartości pracy, która nie jest masowa, lecz oparta na wiedzy i odpowiedzialności.

W obszarze wellness i kosmetyki miód również odgrywa istotną rolę. Jest ceniony za właściwości nawilżające i zdolność do tworzenia warstwy ochronnej, dlatego bywa składnikiem maseczek, balsamów, preparatów do ust i dłoni. W zabiegach spa miód często pojawia się jako element pielęgnacji, który łączy przyjemność z poczuciem bliskości natury. Warto jednak trzymać się rzetelnego podejścia: skuteczność kosmetyku zależy od całej formuły, a miód jest jednym ze składników, nie magiczną obietnicą. Dobrze używany może wspierać pielęgnację, ale nie zastąpi świadomej troski o skórę ani konsultacji w przypadku problemów wymagających leczenia.

W ostatnich latach miód bywa też postrzegany jako element żywności funkcjonalnej. Oznacza to, że oprócz smaku zwraca się uwagę na jego złożony skład: obecność enzymów, kwasów organicznych, składników mineralnych i związków roślinnych, które różnią się w zależności od pochodzenia. Ta różnorodność jest kluczem do zrozumienia, dlaczego jedne miody są delikatne, a inne intensywne, dlaczego jedne krystalizują szybko, a inne wolniej, i dlaczego smak miodu potrafi zmienić się w zależności od sezonu. Z punktu widzenia konsumenta oznacza to, że miód nie jest jednym produktem, lecz całą kategorią, w której warto rozpoznawać niuanse i wybierać świadomie.

Jak przeszłość miodu może inspirować przyszłość: dieta, ekologia, kultura

Historia miodu uczy przede wszystkim pokory wobec natury. Pszczoły nie produkują miodu na nasze życzenie, lecz w odpowiedzi na warunki środowiska, cykl kwitnienia i własne potrzeby. Ta prosta prawda ma dziś szczególną wagę, bo coraz mocniej widzimy, jak kruche bywają ekosystemy. Jeśli miód ma inspirować przyszłość, to nie tylko jako produkt, ale jako symbol relacji z przyrodą. Słoik miodu może być przypomnieniem, że za tym smakiem stoi zapylanie, bioróżnorodność i zdrowe krajobrazy. Zainteresowanie miodem może więc prowadzić do większej wrażliwości na to, co dzieje się z roślinami miododajnymi, z przestrzenią dla owadów i z praktykami, które sprzyjają lub szkodzą środowisku.

W diecie przyszłości miód może pełnić rolę składnika, który łączy tradycję z nowoczesnością. Zamiast traktować go jako cukier w innej postaci, coraz częściej postrzega się go jako produkt o unikatowym profilu smakowym i kulturowym. To może sprzyjać uważniejszemu jedzeniu, w którym mniej znaczy lepiej. Odrobina dobrego miodu potrafi zbudować smak potrawy subtelniej niż duża ilość anonimowej słodyczy. W tym sensie miód uczy jakości i umiaru, a to są wartości, które dobrze pasują do współczesnego podejścia do jedzenia.

Równocześnie miód przypomina o prostych zasadach odpowiedzialności: jest produktem kalorycznym i słodkim, więc warto używać go rozsądnie, jako element zbilansowanej diety, a nie jako wymówkę do nieograniczonego dosładzania.

Inspiracją może być także powrót do rytuałów. Dawne zwyczaje, niezależnie od religii, miały w sobie coś ważnego: przypominały o wspólnocie i o tym, że jedzenie jest wydarzeniem społecznym, a nie tylko logistyką kalorii.

Współczesny świat, szybki i rozproszony, coraz częściej tęskni za prostymi ceremoniami. Podanie miodu w czasie świąt, przygotowanie domowych wypieków z miodem, degustowanie różnych odmian, rozmowa o pochodzeniu i smakach, to formy budowania więzi. Nie trzeba wielkich obrzędów. Wystarczy uważność i intencja, by z prostego produktu uczynić punkt zaczepienia dla rodzinnej pamięci.

Wreszcie, przeszłość miodu inspiruje edukacyjnie. Opowieść o miodzie pozwala mówić o historii, geografii, biologii i kulturze jednocześnie. Można przez nią tłumaczyć, czym jest zapylanie, jak działa społeczność pszczół, dlaczego różne miody mają różne aromaty, jak dawniej ludzie przechowywali żywność i jak tworzyli symbolikę wokół produktów naturalnych. Taka edukacja ma potencjał praktyczny: buduje świadome wybory konsumenckie, wspiera lokalnych producentów i zachęca do ochrony przyrody. Miód staje się wtedy nie tylko składnikiem kuchni, ale narzędziem opowiadania o świecie, który wciąż zależy od drobnych, pracowitych owadów i od naszej gotowości do życia w większej harmonii.

_ue

Zakończenie: miód jako nić łącząca pokolenia i kultury

Historia miodu to historia spotkań. Spotkań człowieka z pszczołą, z krajobrazem, z porą kwitnienia i z własną potrzebą słodyczy, która bywa nie tylko pragnieniem smaku, lecz także pragnieniem komfortu. Od prehistorycznych scen zbierania miodu, przez świątynie i pałace, przez kuchnie starożytnych cywilizacji, aż po współczesne restauracje i domowe stoły, miód zmieniał swoje role, ale nie tracił znaczenia. Był ofiarą i towarem, symbolem i przyprawą, elementem rytuału i codziennego gestu troski.

Dziś miód nadal potrafi łączyć to, co wydaje się odległe. Może być jednocześnie tradycyjny i nowoczesny, lokalny i globalny, prosty i wyrafinowany. Możemy wybierać go świadomie, poznawać odmiany, rozumieć pochodzenie i doceniać pracę pszczół oraz pszczelarzy. Możemy też pamiętać, że miód jest częścią większego ekosystemu, a jego obecność na stole przypomina o zależności człowieka od natury. W tym sensie miód pozostaje czymś więcej niż produktem spożywczym. Jest żywą opowieścią o kulturze, pamięci i wspólnym doświadczeniu, które potrafi przetrwać epoki, bo jest zakorzenione w tym, co najprostsze: w smaku, w pracy, w dzieleniu się i w pragnieniu dobrego, spokojnego życia.

Miód ma jeszcze jedną, bardzo współczesną cechę, która czyni go szczególnie cennym: uczy uważności. W świecie, w którym wiele produktów jest natychmiastowe, identyczne i oderwane od miejsca pochodzenia, miód przypomina, że smak może wynikać z procesu, a proces z relacji. Żeby powstał miód, musi wydarzyć się coś znacznie większego niż praca w ulu. Muszą zakwitnąć rośliny, musi dopisać pogoda, a pszczoły muszą mieć warunki do bezpiecznego lotu i powrotu. Z perspektywy człowieka oznacza to, że każda łyżeczka miodu jest w pewnym sensie zapisem sezonu. To dlatego miód potrafi smakować inaczej rok do roku, a nawet pasieka do pasieki. Ta zmienność, zamiast być wadą, jest jego największym urokiem i dowodem naturalności.

Jeśli więc miód ma być nicią łączącą pokolenia, to nie tylko dlatego, że powtarzamy stare przepisy i gesty. Łączy nas także poprzez wartości, które dziś znów stają się ważne: szacunek do rzemiosła, docenienie lokalnych producentów, dbałość o jakość i chęć życia w większej harmonii z naturą. Coraz częściej miód wybieramy nie przypadkiem, lecz świadomie, szukając tego, który ma konkretną historię i konkretną twarz pszczelarza. To zwrot w stronę autentyczności, bo wprowadza do codzienności element odpowiedzialności, ale i zwykłej ludzkiej dumy z dobrego wyboru.

Warto też pamiętać, że miód nie musi udowadniać niczego na siłę. Nie jest cudownym środkiem na wszystkie problemy i nie powinien być tak przedstawiany. Jego siła tkwi w czymś innym: w realnych właściwościach, w bogactwie smaków, w tradycji i w tym, że potrafi uszlachetnić najprostsze chwile. Czasem wystarczy ciepła kromka chleba, odrobina masła i miód, by poczuć, że w zwyczajnym dniu jest miejsce na małe, dobre rytuały. I może właśnie dlatego miód trwa w kulturach od tysięcy lat. Nie dlatego, że jest modny, lecz dlatego, że jest ludzki.

Materiał dofinansowany ze środków UE w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027

Materiał opracowany przez Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich Instytucja Zarządzająca Planem Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi